-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Cayla's POV
Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Mike'a. Zatkało mnie. To była ostatnia osoba, którą chciałam teraz zobaczyć.
- Hej - powiedział, łapiąc się za kark.
- Hej - powiedziałam nieśmiałym głosem.
- Możemy pogadać?
- Um.. - spojrzałam jednym okiem do salonu. Siedziała tam Lauren. - Pewnie. - Aby uniknąć niepotrzebnych pogadanek macochy, stwierdziłam, że przejdziemy się na spacer. Mike się zgodził.
Szliśmy obok siebie i przez jakiś czas w ogóle się do siebie nie odzywaliśmy, jakbyśmy widzieli się pierwszy raz w życiu.
- Nie wiem co powiedzieć. - rzucił nagle Mike.
- Tak, ja też. - przytaknęłam, bo nie miałam lepszej odpowiedzi.
- Cayla - chyba nagle go olśniło, zdziwiłam się. Ustał i obrócił mnie w swoją stronę - jeśli zamartwiasz się i myślisz, że to co zrobiliśmy może coś zmienić, to proszę cię, przestań w tym momencie.
Patrzyłam na niego, jakbym widziała jakiegoś anioła, który jest w stanie znaleźć wyjście z każdej sytuacji.
- Byliśmy pijani. Nie panowaliśmy nad sobą. - kontynuował - To nie sprawia, że musimy być teraz przy sobie inni. Pomyśl sobie, że osoba, która to zrobiła, była drugą tobą, a ta ty, która stoi tu i teraz nie zrobiłaby tego, ok?
- Ok. - uśmiechnęłam się lekko i odwróciłam wzrok. Nie wiem czy kiedykolwiek będę w stanie pogodzić się z tym co zaszło poprzedniej nocy.
Przytulił mnie tak jak przyjaciel przyjaciela. Staliśmy tak przez jakiś czas w siebie wtuleni. To co powiedział w jakimś stopniu mi pomogło. Najgorsze jest tylko to, że Mike nie wie, że jest pierwszym chłopakiem, z którym uprawiałam seks. Mam chociaż nadzieję, że się domyśla i jakby dowiedział się o tym, to fakt ten nic by nie zmienił. Boję się, że mogłam być jego pierwszą. Modlę się, żeby to nie była prawda. Nigdy nie gadaliśmy o seksie, nie gadaliśmy o pierwszym razie, bo może wstydziliśmy się, że tego jeszcze nie robiliśmy mając 17 lat, przynajmniej ja tak zawsze miałam, jak on? Tego niestety nie wiem.
- Co dzisiaj robisz? - zmieniłam temat.
- Pewnie będę leczył kaca. - zaśmiał się.
- Ja chyba też powinnam. Wydaję mi się, że spacer może w tej sprawie sporo zdziałać. Przejdziemy się jeszcze trochę?
- Pewnie.
Po jakimś czasie zawróciliśmy. Mike mnie odprowadził. Pożegnałam się z nim i weszłam do domu. Czułam ulgę. Poszłam do swojego pokoju i zaczęłam oglądać mój ulubiony serial jedząc moją ukochaną czekoladę. Ta wspaniała część tego okropnego dnia zakończy go i zanim się obejrzę, będzie już jutro.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz